piątek, 22 kwietnia 2011

"Relikwia"

Autor: Marcin Pilis
Tytuł: "Relikwia"
Wydawnictwo:Sol


Proza Marcina Pilisa ma to do siebie, że wywołuje istną burzę, gonitwę myśli. Refleksje kłębią się w głowie, trudno je pozbierać i poukładać w jakąś uporządkowaną myśl jednym trafnym zdaniem podsumowującym tę książkę. Ona wymyka się wszelkim uogólnieniom, nie podlega szufladkowaniu, to najdoskonalszy przejaw przerostu treści nad formą. Miałabym ochotę zapisać naraz wszystkie myśli cisnące mi się do głowy, ale najzwyczajniej w świecie nie wiem, od czego zacząć!

Akcja powieści toczy się w niewielkim polskim miasteczku, przeciętnym i właściwie niczym szczególnym się nie wyróżniającym. Senna atmosfera oraz bardzo rutynowe podejście do spraw religijnych jego mieszkańców zmieniają się diametralnie i niemalże z dnia na dzień, kiedy ksiądz Augustyn, poważany i lubiany proboszcz miejscowej parafii ogłasza wieść o znalezieniu relikwii. Mają nią być kości należące do dawno zmarłego kanonika odkryte przez archeologów w kościelnej krypcie. Czy to mistyfikacja mająca na celu zwrócenie wiernych ku Kościołowi czy prawdziwy cud?

sobota, 9 kwietnia 2011

"Aniołowie dnia powszedniego"

Autor: Michal Viewegh
Tytuł: "Aniołowie dnia powszedniego"
Wydawnictwo: Prószyński i s-ka
Okładka: miękka

Jofaniel, Hachamiel, Ilmuth i Nith-Haiah to aniołowie. Ich zadaniem jest czuwanie przy umierających, dodawanie im otuchy w ostatnich chwilach życia, ułatwianie przejścia na drugą stronę. Są posłańcami miłości, ale nawet ich moc jest ograniczona. To nie potężne, wzniosłe istoty znane nam z Biblii - właściwie mają niepokojąco wiele wspólnego z ludźmi; zamiast idealnych duchowo bytów mamy do czynienia ze zmęczonymi doświadczeniem, pozbawionymi złudzeń, bezradnymi, nieszczęśliwymi istotami, które muszą uczestniczyć w procesie umierania nie mogąc w żaden sposób wpływać na bieg rzeczy ani nawet przygotować ludzi na śmierć. Trudno im pogodzić się ze swoją ułomnością i ograniczeniami, nie rozumieją sensu umierania, nie potrafią udzielić umierającym odpowiedzi dlaczego - uczestniczenie w tym procesie pozbawia je szczęśliwości, motywacji i wszelkiej wiary w sens działania. Frustracja powoduje, że targają nimi wątpliwości - w istnienie Boga, w Jego miłość, a nawet w życie wieczne, w sens życia...
Wyraźnie nie są w stanie udźwignąć ciężaru spraw ostatecznych; męcząca i stresująca praca, bezustanne obcowanie z ludzkim nieszczęściem, do którego nigdy nie zdołali przywyknąć, bardziej przypomina piekło niż anielską egzystencję, stulecia pełnienia tej misji nie uodporniły ich na tragedię umierania.

czwartek, 7 kwietnia 2011

"Pierwsza wyprawa Nepal"

Autor: Kinga Choszcz
Tytuł: "Pierwsza wyprawa Nepal"
Seria: Poznaj świat
Wydawnictwo:  Bernardinum
Okładka: twarda

Nareszcie! Trzymam w dłoniach kolejną perełkę Wydawnictwa Bernardinum, tym razem autorstwa młodej, nieżyjącej już podróżniczki Kingi Choszcz.
I choć książka ta została wydana jako trzecia z kolei, tak naprawdę zawiera ona pierwsze zapiski, które podróżniczka prowadziła w czasie swojej ośmiomiesięcznej wyprawy do Indii i Nepalu w 1995 roku. To od nich zaczęła się podróżniczo - literacka przygoda Kingi, pomysł dokumentowania, rejestrowania zdarzeń, zapisywania swoich spostrzeżeń, odczuć, refleksji.
Kinga odkryła w sobie pasję podróżowania już w szkole średniej. Marzenie o wyprawie do Nepalu towarzyszyło jej przez długie lata, toteż nie zastanawiała się długo nad planowaniem całego przedsięwzięcia - wybrała ostatecznie drogę lądową przez Słowację, Węgry, Rumunię, Turcję do Iranu, stamtąd przez Pakistan do Indii i Nepalu. Droga powrotna miała wieść przez Chiny, kilka dawnych republik radzieckich, Rosję i Białoruś. Jeszcze tylko kilka niezbędnych szczepień, drobne, ale praktyczne zakupy oraz największa chyba niedogodność i uciążliwość podczas wyprawy - horror związany z załatwianiem wiz...i świat stoi otworem!

środa, 6 kwietnia 2011

"Szymon"

Autor: Marianne Fredriksson
Tytuł: "Szymon"

To, co najbardziej lubię i cenię w literaturze skandynawskiej, to umiejętność opowiadania o najistotniejszych i najważniejszych sprawach ze spokojną, powściągliwą mądrością, która urzeka swoją prostotą i surowością, zdumiewa głębią i przenikliwością, która pomaga odnaleźć siebie i swoje miejsce na ziemi, pogodzić się ze światem nawet najbardziej zbuntowanemu i osamotnionemu człowiekowi.
Marianne Fredriksson, której proza zachwyciła mnie na kartach powieści Anna, Hanna i Johanna, i tym razem snuje przed czytelnikiem nostalgiczną i intrygującą opowieść.
Osią powieści są dzieje dwóch rodzin, które wraz z upływem czasu połączą więzy szczerej i silnej przyjaźni oraz skomplikowane, nabrzmiałe uczuciami relacje. A wszystko to osadzone w realiach wojennej i powojennej Szwecji, której barwne i realistyczne tło społeczno - obyczajowe zachwyca swoim rozmachem i różnorodnością.